RSS
 

30 wrz

Kiedy jest dobrze, nie chce mi się pisać, bo słowa nie składają się w ładne zdania, bo wkurw nie prowadzi moich palców, bo doły i depresja są tak dużo bardziej ciekawe, niż szczęście i bycie OK…

Oczywiście wiadomo, że co się polepszy, to się popieprzy, więc na wszelki wypadek już czekam, kiedy coś pierdolnie, ale minął pierwszy miesiąc mojego  bycia nauczycielem i jak dotąd jest zajebiście, robię to co lubię, nie męczę się, mam więcej czasu (bo już niczego nie studiuję – NARESZCIE) i tak jakby lżej. Wolne weekendy, książki, zaczynam wracać do gotowania, nawet przebieram się za dziewczynę ;) Papierologia rośnie co prawda, ale na razie jeszcze ogarniam, wiem co mam zrobić, tylko jedna funkcja, którą mi narzucono, niekoniecznie jest mi potrzebna, ale jak już pisałam: miesiąc za mną, przede mną jeszcze 9. Dam radę, co mam nie dać. W piździerniku 4 tygodnie, w listopadzie 4 tygodnie, potem grudzień, w styczniu ferie. A potem od nowa i zaraz wakacje.

Chodzę na kolejną terapię. Przystanek dalej. Chyba znalazłam wreszcie kogoś, kto mnie rozumie. Obiecał, że będzie bolało, więc oczywiście wcale nie chcę wracać, ale wiem, że musi boleć, żeby poczuć normalność. Może wtedy zacznę znowu wywnętrzać się na blogu, bo gdzieś trzeba. Przytulać mi każe wewnętrzne dziecko, do którego mam opór i obrzydzenie, jak do zarzyganego i zasranego oseska. Nie chcę tego. Na razie moje wewnętrzne dziecko dostaje prezenty. Antresolę. Kota. Matematykę. Cieszymy się z tego razem. Na razie jesteśmy szczęśliwe. Ja i ta mała ja w środku.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

27 sie

Egzamin zdany, teraz oczekiwanie na ciąg dalszy oraz legendarną wypłatę – podobno ma być WIĘCEJ. Nie chcę liczyć, ile więcej, żeby się nie rozczarować, ale przyszalałam z kartą kredytową na to konto i lepiej, żeby jednak było WIĘCEJ.

Na razie jeszcze nie dociera do mnie, że mam być dydaktykiem. Szalony scenarzysta mojego życia zaplanował, że w wieku średnim spełnię marzenia z przedszkola i będę mogła nazywać siebie MATEMATYKIEM. Ile jeszcze życiowych zakrętów przede mną? Skończyłam studia i akurat w tym roku, kiedy z bólem zaliczyłam ukochany przedmiot, zwolniło się miejsce na stanowisku nauczyciela. Nie mam wyjścia. Pomysł jest szalony, wszak wiadomo, że głowę mam w chmurach, jestem roztrzepana jak mało kto, zapominalska i impulsywna. Kompletne przeciwieństwo matematyka. Jeszcze tego pożałują. Ale będę się starać, żeby jednak nie pożałowali. Matematyka :) Ja – matematykiem… :) Czy mam jeszcze jakieś marzenia? Jako dziecko chciałam  być łyżwiarką figurową :mrgreen: . Muszę poszukać, czy gdzieś w pobliżu mojej pracy uczą jazdy na łyżwach :D

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

wiedz, że coś się dzieje.

21 sie

Jeżeli masz przed sobą egzamin, którego – jak wieść gminna niesie – nikt jeszcze nie uwalił, ale Tobie Wszechświat daje znaki:
- Twój telefon trzy razy usiłował popełnić samobójstwo, wypadając Ci z ręki na twardą powierzchnię. Właściwie to mu się udało. To mój pierwszy taki uparty samobójca,
- oprawki Twoich ulubionych okularów pękają znienacka, kiedy je masz na sobie,
- radio w samochodzie, dotychczas bezproblemowe, zaczyna świrować,
-Twoje życie uczuciowe z dnia na dzień, z godziny na godzinę, zaczyna przypominać farsę, bo ktoś sobie zabrał Twoje serce, wytarł w nie buty albo coś innego i zwraca Ci je z uroczym uśmiechem, no bo przecież nic się nie stało i w ogóle o co chodzi…
i to wszystko w krótkim odstępie czasu…
to wiedz, że coś się dzieje i masz dużą szansę zostać pierwszym negatywnym bohaterem w historii gminy, który uwalił egzamin, którego nie da się uwalić.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

;)

20 sie

Zaletą bycia dużą dziewczynką jest to, że jak się nawet padnie, to się i powstanie, poprawi się koronę i zasuwa dalej. So fucking true…

Życie potrafi cudownie stępić intensywność przeżywanych emocji. Łatwiej zapomnieć, wyleczyć, skleić, wykurować… Łatwiej się podnieść, otrzepać się i iść dalej. Niczego nie żałuję, za wszystko jestem wdzięczna. Jak dotąd. Oby tak dalej.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

ufność

19 sie

gdzie moja zbroja?

gdzie mój obronny mur?

jestem bezbronna – usłyszałam kiedyś.

jestem bezbronna – teraz.  Moja kolej. W każdej chwili gotowa do ucieczki. Czy to już czas? Czy znowu trzeba budować mur? Schować się, zakryć, odgrodzić, nie czuć, nie widzieć, nie słyszeć, nie pragnąć, nie mieć nadziei, nie mieć planów. Już tyle lat. Mogłabyś się wreszcie nauczyć.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

18 sie

nigdy więcej pierdolonych egzaminów!!!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

czy to się nigdy nie skończy? ;)

16 sie

Uczę się do kolejnego egzaminu. Co za niespodzianka! Tym razem wcale nie z własnej, nieprzymuszonej woli. Tym razem na wyraźną sugestię pracodawcy i opiekuna stażu.

Byłam ostatnio na konsultacji u kolejnego terapeuty, który terapeutą do końca nie jest. Sam twierdzi, że nie skończył studiów psychologicznych;  bazuje na rozpoznawaniu i pracy na emocjach i własnym doświadczeniu. Skończył oczywiście różne kursy i szkolenia, więc wie, jak pracować z człowiekiem. Wydaje mi się, że wreszcie ktoś mnie zrozumiał. Kilkadziesiąt minut z nim dało mi sporo do myślenia.  Znowu pojawiła się mała iskierka i rośnie, ogrzewa mnie, daje nadzieję.

Znowu czuję się dobrze. Pomijając oczywiście sytuację, w której zachowałam się jak ostatnia szczeniara, która nadal rzuca cień na moje samopoczucie, czuję się bezpiecznie. Wylogowałam się z głównego fejsa, próbuję się zalogować do prawdziwego życia. Mam kolejny cel, do którego będę dążyć. Dam radę, jeśli się sprawdzę na nowym (!) stanowisku… Nowe wyzwanie przede mną… Życie naprawdę potrafi zaskakiwać :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Self-destroying

12 sie

Mission started.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

wentyl, wentyl

10 sie

Zdecydowanie dobrze robią mi życiowe wstrząsy. Zmieniam się wtedy w steraną życiem, dojrzałą kobietę z petem w ustach i winem w żyłach, włosach w strąkach, zwieszających się po bokach twarzy. Wróć. Nie palę, nie paliłam. Włosy mam czyste. Wino wywietrzało. Ale tak siebie teraz zobaczyłam, czytając to co tam nabałamuciłam w poprzedniej notce. Taka stara kobieta, która ma wyjebane na wszystko. Kloszardka taka. Wywaliłam to wszystko z siebie i jest mi lepiej. Do tego stopnia, że chyba założę świeże majtki i zadzwonię do koleżanki, która ma mi pomóc w przygotowaniu do egzaminu. Majtki i egzamin nie mają oczywiście nic wspólnego. Taki skrót myślowy. Drogi wentylku, dlaczego przez tyle lat Cię zaniedbywałam? Nie mogłam tutaj pisać, bo zaglądały tutaj NIEPOWOŁANE^^ osoby, którym w przypływie szczerości podałam do Ciebie adres. Ale teraz te niepowołane osoby, konkretnie jedna, jest daleko, olewa mnie, już mnie nie pamięta, albo chce zapomnieć – z wzajemnością zresztą, dlatego tutaj nic o tej osobie tutaj nie napiszę, nie wspomnę, nie zająknę się, a jej nie ma i już nigdy nie będzie, bo tym razem obie strony palą mosty, zadeptują ślady i chcą zapomnieć jak najszybciej. Nie wraca się po starych śladach, jeśli chce się zapomnieć. Nie rozdrapuje się starych ran. Dobranoc. Śpij dobrze, moje wspomnienie, moja ułudo ideału. Nie ma ideałów. Szkoda. Bo byłaś tak blisko.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

dzień dobry, mój wentylu

10 sie

tytuł alternatywny: helou darknes, maj old friend.

Wakacje zdecydowanie nie służą mojemu zdrowiu psychicznemu ani ogólnemu ogarnięciu. Owszem, można się wyspać – ale gdy śpię za długo, całe życie mi się rozłazi.

Owszem, można biegać do kina plenerowego – ale tak późno nie chce mi się z domu wychodzić.

Wczoraj znowu kogoś zawiodłam i dotarło do mnie wreszcie, że nie powinnam wchodzić w bliższe interakcje międzyludzkie. Nie dojrzałam do nich, nie traktuję ich poważnie, olewam, zapominam, ignoruję, wydaje mi się, że czas jest z gumy. Nie wierzę, że można cenić moje towarzystwo, czekać na mnie i mieć ochotę spędzać ze mną czas. Owszem, mam świadomość własnej zajebistości i oryginalności, ale jednocześnie mam przekonanie, że ludzie cenią sobie bardziej odpowiedzialność i zrównoważenie, niż pajaca cyrkowego, jakiego z siebie czasem robię, zatem z pewnością nie mają ochoty spędzać wakacji w moim gronie. Jakże się mylę. Są tacy szaleńcy. Ale ja, przekonana o swoim introwertyzmie i tym, że najlepiej mi robi bycie samej ze sobą, nie dopuszczam do siebie tej myśli, odsuwam ich na dalszy plan, może zapomną, może się rozmyje, może przejdzie bokiem, przecież ja najbardziej lubię własną skorupę, własne towarzystwo, własne myśli, własne słowa, schowane w środku, broń Boże żeby ujrzały światło dzienne. Nie.

Dotarło do mnie co robię źle i że nie mogę robić tego w nieskończoność, bo nawet najbardziej wyrozumiałe osoby w końcu stracą cierpliwość. I mam ochotę tak to zostawić, spalić za sobą mosty, niczego nie naprawiać, niczego nie ruszać. Wzruszyć ramionami i pójść dalej, wszak wiadomo, że zawsze jestem najgorsza, jestem bucem takim, tak, wiem, nie spodziewaliście się tego po mnie, wiem, nie wyglądam, tak, udawałam, całe życie udawałam, tak, jestem dobrą aktorką, tak, nigdy mi nie zależało, tak, nie można mi ufać, tak, wiem, potrafię ranić, wiem, kopię po sińcach, tak, perfekcyjnie zadaję rany, tam gdzie najbardziej boli i jeszcze dobijam leżących. Tak, jestem chodzącym złem, złem wcielonym, wrednym człowiekiem, tak. Wiem, nie wyglądam, nie brzmię, nie zachowuję się, może powinnam w cyrku występować, skoro tak dobrze gram, c’nie?

I mam ochotę tym wszystkim pierdolnąć, aż zadzwoni, bo oto kolejne osoby mnie przejrzały, a mnie się nie chce nic z tym zrobić, niczego naprawiać, bo tak będzie prościej, odwrócić się na pięcie i odejść. Wystawcie mi recenzję pt. a tak się dobrze zapowiadała, jak to pozory mylą.  Nie wierzycie, że można być tak na wskroś zepsutym, złym, będąc jednocześnie tak dobrym, uczynnym, wrażliwym i życzliwym?

no to patrzcie.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS